Z Pamiętnika Społecznego Dziwoląga (3)

Dzień 8.

czyli

Środa, godzina 16

Tak, poszłam ze swoim Dziennikiem na sesję do Sebastiana. Nie, nie doznałam cudownego uzdrowienia. Nie, nadal nie wiem, co mi właściwie jest.

Słaby bilans. Ale to nic, bo wydarzyło się coś naprawdę ciekawego.

Przyniosłam z sobą mój nowy czerwoniutki zeszyt, którego jeszcze nie zdążyłam zanadto pomiąć pośród najdziwniejszych rzeczy, które noszę w torebce. Mój porypany dziennik. I trzymałam go tak sobie na kolanach, święcie przekonana, że za chwilę padnie to pytanie:

– Arleta! A jak ci idzie spisywanie twoich porąbanych myśli?

Nie.

Zamiast tego, na początku usłyszałam pytania dotyczące mojego samopoczucia („jak się masz? Wyspana?”), obecnej pogody („co za koszmarna burza! Żeby tylko nie zaczęło rzucać gradem!”), a także – co jeszcze dziwniejsze – mojego OOTD[1] („nie będzie ci zimno w tych balerinach i spódnicy?”).

Miałam takie dziwne wrażenie, że coś jest nie tak. Zresztą, który facet pamięta nazwę tych płaskich damskich przyczłapów? OMG, chyba powraca nadzieja, że Sebastian jednak zostanie moją męską przyjaciółką.

Tak czy owak, następne pytanie brzmiało:

– Czy zdarza ci się rozmawiać z samą sobą?

Jasna dupa, no jasne, że tak. Oczywiście, że to robię. Mam do tego konstytucyjne prawo i nikt mi tego nie zabroni, bo to JESZCZE nie czyni ze mnie psychopatycznej osobowości, zagrażającej otoczeniu.

– Yyyy… Niee,  no coś ty, nigdy.

Auć. Miałam być szczera. No ale…

– Niedobrze.

No tym stwierdzeniem, nie powiem, odrobinę dźgnął mnie w schemat.

– Dlaczego? – zapytałam odrobinę zmieszana

– Bo to by znaczyło, że masz bardzo dużo nieuporządkowanych myśli, wspomnień, uczuć. Słowem, takie rozmawianie z sobą, oczywiście bez świadków, jest niezwykle pomocne w utrzymaniu tak zwanej higieny umysłu.

– Hmmmm… – zamyśliłam się, dochodząc do wniosku, że jednak prawda była tym razem odpowiedzią prawidłową na zadane mi pytanie.

– Co więcej, rozmawiając z tobą odnoszę wrażenie, że mam do czynienia z bardzo konkretną i rozgarniętą osobą. Mało tego, jesteś także osobą inteligentną, co widać chociażby po tym, jak dokładnie analizujesz każde moje pytanie, zanim udzielisz jakiejkolwiek odpowiedzi. Daje mi to pewną podstawę do twierdzenia, że podczas sesji ze mną nie jesteś całkowicie szczera. Nadążasz?

Chyba zauważył mój szczękoopad.

– Yyyy… Oszywiśsie.

Rzucił mi to swoje badawcze spojrzenie, po czym ruszył w stronę konkluzji, wyrażonej niespotykanie stanowczym głosem:

– A ponieważ tak długo zastanawiasz się nad każdym pytaniem, to zapewne próbujesz przewidzieć, jaka powinna być prawidłowa odpowiedź, prawda?

Nie wiedziałam, gdzie oczy podziać. Niby facet, ale mnie rozszyfrował. Nie doceniłam faktu, że jest jednak hybrydą. Czymś więcej, jak tylko facetem, bo rozmawiał ze mną i rzeczywiście był ciekaw tego, jakie jest moje zdanie. Cóż poradzę, że to dla mnie coś totalnie nowego?!?

Nieśmiało podniosłam oczy znad zeszytu i zapytałam niepewnie:

– Ale… No bo… Ja po prostu zawsze zastanawiam się, co powiedzieć, zanim puszczę parę z gęby. To źle?

Głęboki wdech Pana S. napełnił mnie przekonaniem, że to źle.

– Ok – pisnęłam – to może… zapyta mnie pan… yyy… ty… zapytasz mnie może o coś jeszcze?

Chyba miał mnie już dość. Męska primabalerina. Co on ku&wa wie o trudnych rozmowach? Mojej matki nie zna.

S. wyprostował się na swoim fotelu i spojrzał mi smutno w oczy.

– Za chwilę. Najpierw chcę, byś zrozumiała, że tutaj nie ma dobrych ani złych odpowiedzi. One przede wszystkim mają być twoje. Nie chcę się bawić w dedukcję, czy tym razem mówisz prawdę, czy może udzielasz mi odpowiedzi jak w rozmowie o pracę, próbując wyczuć, co chciałbym od ciebie usłyszeć. Ok?

Wyraźnie usłyszałam, że zatrząsł mu się głos. Niemożliwym było, żeby moja głupia terapia tak go wyprowadziła z równowagi. I wtedy zrobiłam coś dziwnego.

– Sebastianie, czy ciebie coś martwi? – zapytałam z troską.

Znowu spojrzał mi w oczy, po czym szybko oderwał wzrok i skierował twarz w stronę okna.

– Żartujesz sobie ze mnie. – odpowiedział obrażonym głosem, krzyżując ręce na piersi.

No tak, gdy kobieta mówi, że wszystko w porządku, to wszyscy wiemy, że jest w ch*j źle i dekadencko. Albo ma okres. Albo chłopak jej nie słucha. Albo ją rzucił. Albo…

Każdy powód jest dobry.

Błyskawicznie podjęłam męską decyzję. Rozsiadłam się szeroko na swoim krześle i pochyliłam się nieco w stronę S.

– Proszę, powiedz mi, co cię trapi. Czasem, żeby poczuć się lepiej, wystarczy powiedzieć na głos to, co w nas siedzi.

Nigdy jeszcze nie widziałam u nikogo tak zaskoczonego wyrazu twarzy. Ba, nigdy wcześniej nie widziałam łez w oczach faceta.

Patrzył tak przez chwilę w moją stronę, po czym wreszcie wypalił, czerwieniejąc na całej twarzy:

– RZUCIŁA MNIE! ROZUMIESZ? PO SZEŚCIU LATACH SZCZĘŚLIWEGO ZWIĄZKU POWIEDZIAŁA MI, ŻE OD TRZECH LAT SPOTYKA SIĘ JUŻ Z KIMŚ INNYM! PRZEZ CAŁY TEN CZAS MNIE OSZUKIWAŁA! MÓWIŁA, ŻE MNIE KOCHA! ŻE CHCE ZE MNĄ SPĘDZIĆ RESZTĘ SWOJEGO ŻYCIA! A WCZORAJ PO PROSTU PRZYSZŁA SIĘ ZE MNĄ POŻEGNAĆ! JAKIM CHORYM I POKRĘCONYM CZŁOWIEKIEM TRZEBA BYĆ, BY TAK KOGOŚ OSZUKIWAĆ?!?

Krew odpłynęła mi z twarzy i na chwilę zapomniałam, jak oddychać. Takiego Sebaterapeuty nigdy jeszcze nie widziałam. Wzięłam jednak głęboki oddech, po czym zabrałam się za kontynuację rozmowy:

– Widzę, że to jeszcze świeże wydarzenie… Na pewno wiele w tobie rozgoryczenia i sprzecznych emocji… W jednej chwili chcesz ją zabić, a w innej masz ochotę za nią pobiec i totalnie się zeszmacić, błagając, by wróciła.

– Skąd wiesz? – wysapał S. pomiędzy jednym szlochem a drugim.

– To akurat nieistotne. Sebastianie?

– Taaaak?

– Czy próbowałeś już może… Pójść na miasto z kumplami i nawalić się w cztery dupy, opowiadając wszystkim wokół, jaką zdzirą jest twoja była kobieta?

– Eeee… Szczerze mówiąc, nie myślałem o tym.

Uśmiechnęłam się, podając mu kolejną chusteczkę.

– Tu się nie ma co zastanawiać, Sebastianie. To moje zalecenie. Do zobaczenia za tydzień o tej samej porze. I przynieś zdjęcia lub rachunki z lokali, żebym ci uwierzyła, że mnie posłuchałeś.

[1] Dla mniej trendy i hipsta ludu: OOTD = Outfit Of The Day, sprawdźta w słowniku.

Reklamy

2 thoughts on “Z Pamiętnika Społecznego Dziwoląga (3)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s