Symetria

I’m just the shadow of the man I used to be

And it seems like there’s no way out of this for me.

I used to bring you sunshine

Now all I ever do is bring you down.

How would it be if you were standing in my shoes?

Can’t you see that it’s impossible to choose?

Oh there’s no making sense of it,

Every way I go I’m bound to lose.

Freddie Mercury, Too Much Love Will Kill You

Obudziłem się. Śladowe promyki słońca przedzierały się do mojego pokoju poprzez szare chmury. Dookoła mnie leżały resztki rozkładających się obiadów sprzed co najmniej dwóch tygodni, puste butelki i puszki, przeróżne elementy mojej garderoby, porozrzucane kartki gęsto zapisanego papieru. Powietrze nosiło duszące brzemię intensywnej nocy. Obok spała ona. Nie widziałem jej twarzy. W bladym świetle ponurego poranka widziałem tylko plecy, na które opadały jej długie jasne włosy. Jak dobrze, że była wtedy przy mnie…

Obudziłem się, bo przyśnił mi się koszmar. Ten co zwykle. Uderzyłem w ciemność. Zanurzyłem się w nią i zamiast rosłego mężczyzny, nagle stałem się małym przerażonym chłopcem. Ciemność mnie zmieniła, zmiażdżyła. Mój sen… jak zwykle jednocześnie abstrakcyjny, jak i przerażająco realistyczny.

Więc czy na pewno sen?

Gdzieś w głębi swojej piersi krzyczałem bezgłośnie z całej mocy moich płuc. Czułem paniczną chęć ucieczki – dokąd, przed kim lub przed czym, tego nie wiedziałem. Potrzebowałem, by ktoś zapewnił mnie, że wszystko będzie dobrze.

Poruszyła się. Czyżbym obudził ją panicznie postrzępionymi myślami?

Wstrzymałem oddech. Nie chciałem, by zobaczyła mnie w tym stanie.

Myśląc, że jeszcze śpię, musnęła delikatnie moje ramię i pocałowała mnie w policzek.

Odwróciłem się, by zobaczyć te wpatrujące się we mnie wielkie oczy pełne jasności. Po ułamku sekundy te same oczy, zamiast się uśmiechać, wpatrywały się we mnie z troską. Tak bardzo chciałem jej opisać to, co działo się we mnie. I kiedy już wszystko zaczęło układać się w całość, a całość ubierała się już powoli w złożone, ale sensowne zdania; jej spojrzenie pogmatwało mi wszystko. To niemożliwe, abym wypowiedział to wszystko na głos. Nie tak, nie przy niej.

Spojrzała na mnie i natychmiast odczytała wyraz mojej twarzy.

– Co się stało?

Dlaczego, dlaczego tak proste pytanie okazało się być tak trudne? Musiałbym opowiedzieć jej cały mój życiorys, by zrozumiała choć po części to, co wtedy czułem.

– Nic szczególnego. Miałem zły sen.

– Opowiedz.

Tak stanowczego tonu nie usłyszałem u niej jeszcze nigdy.

Otworzyłem usta, by coś powiedzieć. Zawahałem się. Przez głowę przemknęła mi Miłosna Pieśń J. Alfreda Prufrocka. Przez tę chwilę musiałem wyglądać jak glonojad próbujący odessać się od ścianki akwarium.

Jakże się więc odważę?

Jak mam właściwie zacząć?*

– Kochana… – zacząłem niepewnie.

Powiedzieć, że chadzałem nieraz uliczkami

O zmroku, śledząc, jak się unosi dym z fajek

Samotnych mężczyzn, wychylonych z okien?…

Lepiej byłoby już być parą chropawych kleszczy

Przemykających się po dnach milczących mórz.*

– Mów.

– Czy miałaś kiedyś takie wrażenie, że gubisz się we własnych myślach, we wspomnieniach… Do tego stopnia, że bieg czasu wyprzedzał ciebie samą? Że sama już nie wiedziałaś, czego chcesz od życia, i czy w ogóle masz jeszcze jakieś marzenia? Czy czułaś się pusta i samotna? Czy miałaś kiedyś wątpliwość co do tego, kim właściwie jesteś i po co żyjesz?

Jasna cholera, tego się obawiałem.

„Nie, mnie chodziło w ogóle

Nie o to; o coś zupełnie innego”.*

To, co powiedziałem, zdecydowanie kontrastowało z okolicznościami. Z czymkolwiek, czego ode mnie wtedy oczekiwała. Żałosne, żałosne. Obudzić się rano obok faceta i usłyszeć tak żałosną serenadę, mój Boże…

Starzeję się… starzeję się… niestety…

Trzeba będzie do spodni dorobić mankiety.*

Zaśmiała się nerwowo, a powód jej zakłopotania wyrósł pomiędzy nami niczym mur.

Otwarła usta, by coś powiedzieć.

– Nie – powstrzymałem ją, dotykając palcami jej ust – Nie mów niczego. Niepotrzebnie to powiedziałem. Mam tylko jedną prośbę. Obiecasz mi coś?

– Oczywiście.

– Pośpijmy jeszcze chwilę. Nie znikaj, bądź tu nadal, kiedy się obudzę.

Idiota, no kompletny imbecyl.

***

Zbudził mnie nagły podmuch wiatru, wyziew utrzymujący przy życiu, lecz nie dający szansy na nowe.

Bez śladu zaskoczenia zauważyłem, że jestem sam. Przecież zawsze tak było, odkąd pamiętałem.

Zostawiła po sobie jedynie zapach na poduszce; jedyny, a w dodatku ulotny dowód swojego istnienia i obecności w moim życiu.

Spoko, takie życie.

Moje. Moje właśnie takie jest.

***

Obudziłam się przy nim, lecz on był jakiś nieobecny. Po takim wieczorze, takiej nocy! Chyba chciał się mnie pozbyć, bo mówił jakieś przedziwne i niestworzone rzeczy. A kiedy chciałam mu powiedzieć, jak okropny koszmar mi się przyśnił, on zamknął mi usta i powiedział, że chce mu się spać.

Wiem, zazwyczaj gadam okropne głupoty, typowa baba. Chcę powiedzieć prostą rzecz, a zahaczam o milion innych, zamieniając tym samym prostą mowę w niezrozumiały bełkot. Ale jak miałam ułożyć w słowa to, co czułam? To, co czuję nadal… Tak bardzo się boję, tak straszna ciemność czai się we mnie. Potrzebuję kogoś, kto by to zrozumiał. Ja sama już nie ogarniam samej siebie.

Jestem taka zmęczona.

Co gorsza, po raz kolejny intuicyjnie poczułam, że w mojej ciemności jestem skazana na samą siebie. Słowa są puste, zbyt abstrakcyjne, żeby opisać to, co człowiek przeżywa. A to, co się we mnie działo, było zbyt absurdalne, by o tym mówić.

Kiedy od niego wychodziłam, podniósł głowę i spojrzał w moją stronę. Nie byłam pewna, czy wciąż jeszcze śpi, czy może się obudził.

Czułam jednak na sobie jego pytające spojrzenie.

Podeszłam na palcach (idiotka, po to, aby go nie obudzić, kiedy właściwie nie chciałam, by wtedy spał) i pocałowałam. Odchodząc w stronę drzwi, powiedziałam tylko:

– I tak nie zrozumiesz.

*Fragmenty utworu T.S. Eliota The Love Song of J. Alfred Prufrock w przekładzie Stanisława Barańczaka

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s